zsiaduemlekO – bezpiecznie, bez pestek.

Pedał, pedał, majtki sprzedał.

Opublikowany w Internecie, c'nie? przez zsiaduemlekO w dniu 22 listopad, 2007

Był piękny, ciepły wakacyjny dzień, kiedy przyszedłem na świat. Musiałem go spierdolić, taka już widocznie moja rola i było mi to pisane. No i tak się wyklułem, na starcie przeszedłem salmonellę od razu będąc oddzielonym od matki, więc chyba mi do śmiechu nie było. Dorastałem średnio standardowo, do późnego wieku sikając w nocy w piżamkę z Myszką Miki. Nosiłem standardowe trampki, z amerykańską flagą, “sierżanty”, czy coś w ten deseń. Jak każde dziecko, bo tanie były. Zimą średnio się sprawdzały, ale kaloryfery były ciepłe, więc można było rozmrozić stopy po powrocie z sanek, oglądając „Ferie z Jedynką”. Kanapek w szkole nie zjadałem, zostawiając je na ławce w drodze powrotnej do domu, żeby mama nie krzyczała. Nie rosłem przez to w imponującym tempie, ale pocieszałem się myślą, że może jakiś bezdomny znajdzie te kanapki i w ten sposób komuś się przydam. Poza tym, było w normie. Klucz od domu nawleczony na sznurówkę i noszony na szyi, pozdzierane kolana, łokcie. Częsta sraczka związana z jedzeniem niedojrzałych owoców i takie tam atrakcje. Pierwsze wagary i związany z tym gigantyczny stres. Nie poszliśmy na lekcje, bo z polskiego była recytacja wiersza. Ech, problemy na poziomie, nie ma co. Wagarowanie spodobało mi się na tyle, że pół liceum spędziłem na włóczeniu się bez celu po mieście. Wkurwiało mnie w szkole wszystko. Jebał ich murzyn z prostymi włosami. Potem różnie to było, nie ma sensu się rozpisywać, bo nikogo to nie interesuje, ale ostatnio naszła mnie jedna myśl. Któregoś dnia zacząłem zastanawiać się, jak by to było, gdybym był gejem. Czy tam pedałem, jak kto woli. Hm…

(więcej…)

Ebi i wszystko jasne.

Opublikowany w Internecie, c'nie? przez zsiaduemlekO w dniu 17 listopad, 2007

no ebi, c'nie?

Najlepszy cyberseks w sieci.

Opublikowany w Internecie, c'nie? przez zsiaduemlekO w dniu 16 listopad, 2007

Dosyć stare, ale mi się przypomniało.
Absolutny geniusz.

bloodninja Kotku, miałem ciężką noc, bądź dla mnie miła, oki?
BritneySpears14 oki.
bloodninja wyskakuj z majtek.
BritneySpears14 wyskakuję z majtek, tylko dla ciebie, bloodninja.
bloodninja Oki, spoks. Zakładam mój płaszcz i kapelusz czarodzieja.
BritneySpears14 ooo, lubię przebieranki
bloodninja ja też dziecino.
BritneySpears14 Całuję cię delikatnie w klatę.

(więcej…)

Jak mocną stroną jest dla Ciebie religia?

Opublikowany w Internecie, c'nie? przez zsiaduemlekO w dniu 14 listopad, 2007

Religia: egzamin końcowy.
Autorem testu jest ~mdr

1) Która z poniższych rzeczy jest najlepszym dowodem na istnienie inteligentnego i kochającego Stworzyciela?

a) Karaibski zachód słońca,
b) Wrzaski młodej foki, rozrywanej na strzępy przez rekina,
c) Pierwszy raz, gdy twoje idealne, nowonarodzone dziecko uśmiecha się do ciebie,
d) Prędkość z jaką wirus Ebola zmienia organy afrykańskiego dziecka w płyn.

(więcej…)

Serce kibica w ciągłym stresie i rozterce.

Opublikowany w Internecie, c'nie? przez zsiaduemlekO w dniu 10 listopad, 2007

Kiedyś było głośno o sławnych ustawkach hooliganki. “Nas nie interesuje, znaczy się, chodzi o to, że… yyy, bo policja wogle jest na stadionie, a oni będą w ogóle… yyy, ehhh… później będą rozkminiali wogle kto co był i… zresztą…”. Nakoksowane klocki i pozostali z udarem mózgu, czy innym popierdolem ziomy, spotykali się gdzieś w lesie i napierdalali się do nieprzytomności między sobą. Telewizja rozdmuchała to, bo ciekawszych tematów nie miała. Prawda natomiast była taka, że póki się nakurwiali w lesie, między sobą, to nikomu nie szkodzili i jak dla mnie to mogli się tam nawet zajebać na śmierć. Z czasem sprawa ucichła, wyszła z mody, no to sprytni kibole szukają innych spektakli, w których mogą zaistnieć jako źli, niebezpieczni, bezkompromisowi idioci. Tym razem jednak mają chyba w swoich szeregach jakichś speców od marketingu i wizerunku scenicznego, bo wyszli z lasów i najwyraźniej przestali się napierdalać kamieniami po głowach. Teraz załatwiają porachunki poprawnie politycznie, szkodząc każdemu po trochę.

(więcej…)

Sztywna impreza.

Opublikowany w Internecie, c'nie? przez zsiaduemlekO w dniu 4 listopad, 2007

Nie wiem, nie byłem w tym roku na cmentarzu, bo wszyscy bliscy zrobili mi na złość i poumierali daleko od mojego miejsca zamieszkania. Tournee po całym województwie to mi się nie chciało robić, więc sobie darowałem. A szkoda, bo jak słyszę i czytam w różnych źródłach, to były niezłe festyny. Do tej pory już normą było strojenie się na cmentarz. Krótkie spódniczki, lateksowe kurteczki czy czerwone kozaczki stały się już synonimem święta pierwszego listopada. No co, dobra prezencja przede wszystkim. Temat wałkowany wielokrotnie i już brak słów, bo mówić jak do słupa, a słup dupa. Ale w tym roku posunęliśmy się o krok dalej. Albo nawet o trzydzieści osiem kroków.

(więcej…)